+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
W sobotę 15 sierpnia zaprzęgi konne nie będą kursować na trasie do Morskiego Oka. Fiakrzy poinformowali, że w związku z uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny robią jednodniową przerwę.
Od 1 września Tatrzański Park Narodowy uruchamia pilotażowy program przewozów konnych na skróconej trasie do Morskiego Oka. Wozy konne skończą kurs przy Wodogrzmotach Mickiewicza, co oznacza zmniejszenie dystansu pracy zwierząt o ponad połowę.
Plany ogólne, suwerenność Polski oraz ekologizm - były tematami konferencji zorganizowanej nad Morskim Okiem przez polityków i działaczy Konfederacji Korony Polskiej. Pretekstem był zorganizowany przez aktywistów protest przeciwko konnemu transportowi.
Ruch społeczny Dla Zwierząt oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt ogłosił, że w kolejne soboty sierpnia zorganizuje na Palenicy Białczańskiej protesty.
Tatrzański szlak z Palenicy Białczańskiej widział już chyba absolutnie wszystko. Klapki typu japonki, szpilki, parawany, a nawet turystów próbujących wnosić na górskie szczyty wielkie gabaryty - bywało różnie, zabawnie i absurdalnie. Jednak to, co zastało dzisiaj wędrowców idących w stronę Morskiego Oka w ostatnich dniach, całkowicie przebiło dotychczasowe osiągnięcia. Pomiędzy zaskoczonymi ludźmi a konnymi fasiągami sprawnie maszerował humanoidalny robot.
Od wtorku do piątku (21 - 24 lipca) dojazd z Zakopanego w kierunku Morskiego Oka możliwy będzie tylko przez Bukowinę Tatrzańską.
Po sobotniej manifestacji organizacji pro-zwierzęcych przy pustych fasiągach, na drogę do Morskiego Oka wrócili wozacy z końmi. Od rana panuje cisza, spokój i słychać stukot końskich kopyt. W obawie przed powrotem aktywistów i eskalacji konfliktu porządku pilnuje policja.
Fiakrzy nie wyjechali w sobotę na trasę do Morskiego Oka, jednak protest na Palenicy Białczańskiej nie zakończył sporu o przyszłość transportu konnego. DIOZ poinformował o zniszczeniu plakatu i zażądał dymisji dyrektora TPN, a przewoźnicy zarzucili aktywistom manipulację.
Zapowiadany z ogromnym rozgłosem w mediach społecznościowych, ogólnopolski protest organizacji pro-zwierzęcych na Palenicy Białczańskiej zakończył się niespodziewanym i bardzo nietypowym patem. Kilkunastu zdeterminowanych działaczy, którzy z transparentami w rękach, wielojęzycznymi banerami i ostrymi żądaniami dymisji na ustach pojawili się na punkcie startowym słynnego szlaku, zastało tam jedynie głuchą pustkę. Wozacy zastosowali sprytny, taktyczny fortel i tego dnia po prostu nie przyprowadzili swoich zwierząt do pracy, całkowicie odcinając drugą stronę od możliwości bezpośredniej konfrontacji, prowokacji czy wywołania medialnego skandalu w tłumie gapiów.
Aktywiści organizacji prozwierzęcych przyjechali dziś rano na Palenicę Białczańską, aby protestować przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka. Ku ich zaskoczeniu fiakrzy zrezygnowali z przewozów i od rana nie wożą turystów. Zostawili też wiadomość.